wtorek, 8 kwietnia 2014

WARSAW FASHION WEEKEND 2014 - [relacja + ZDJĘCIA]

Stało się. Jakoś wszyscy przetrwaliśmy ten zwariowany weekend. Muszę przyznać, że łatwo nie było, a następny dzień spędziłam prawie cały na odsypianiu zarwanych nocy... czy było warto?

WARSAW FASHION WEEKEND 2014 - [relacja + ZDJĘCIA]
WARSAW FASHION WEEKEND 2014 - [relacja + ZDJĘCIA]
Zacznijmy od początku. Pierwsze co mi rzuciło się w oczy to już samo ogłoszenie o zbliżającej się edycji Warsaw Fashion Weekend. Niestety to zamieszczone w magazynie InStyle było małe i dalekie od prawdy... zawierało w sobie mnóstwo błędów merytorycznych - od pomylenia samej nazwy wydarzenia - warsaw fashion week zamiast warsaw fashion weekend, aż do podania błędnej ilości pokazów. Co jak co, ale jak dla mnie jest różnica pomiędzy rzeczywistą liczbą dwudziestu a podaną trzydziestu, zwłaszcza, gdy w tej dwudziestce, aż trzy pokazy są DOKŁADNIE takie same (czyt. Promod). Po za tym jednym ogłoszeniem, nie miałam szansy zobaczyć na mieście żadnej informacji, która przyciągnęłaby potencjalnych gości. A było warto, chociażby ze względu na pokaz samego Maćka Zienia!

Drugą sprawą była kwestia organizacji i wyboru sponsorów... być może przestrzeń była dobrze rozplanowana i zorganizowana (słyszałam nawet opinie, że lepiej niż przy jesiennej edycji), jednak szczerze mówiąc kiedy już miałam krótką przerwę od pracy i mogłam sobie pozwolić na rozejrzenie się po całym miejscu, to po 10 minutach nie miałam co ze sobą zrobić. Stoisk z ubraniami faktycznie było sporo, ale niestety do znudzenia te same, które możemy zobaczyć na eventach typu fashion democracy, misz masz, HUSH Warsaw itp. Naprawdę nie musimy daleko szukać i czekać pół roku na WFW, jeśli chcemy kupić coś oryginalnego od polskich projektantów. Nie zapominajmy również, że istnieją takie strony jak www.shwrm.pl 

Jedzenie i picie jak dla mnie również pozostawiało wiele do życzenia. Owszem, tym razem byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, jeśli chodzi o samą opiekę nad modelkami. W odróżnieniu od szwajcarskiej edycji, tym razem zapewniono nam kanapki, sałatki, sushi, a także - co NAJWAŻNIEJSZE - ciepłe napoje typu kawa i herbata. Szkoda tylko, że po 3 dniach, kiedy już większość z nas nie mogła patrzeć na rybę (kanapki były z tuńczykiem, sałatki z krabem), nie było nic innego w czym można by wybierać. Jako wegetarianka zamówiłam jedyny dostępny dla mnie posiłek - ryż z soczewicą, sosem pomidorowym, który bardzo mnie zawiódł i gdybym nie była bardzo głodna, żałowałabym wydania tych 15 złotych na tak marne jedzenie.

WARSAW FASHION WEEKEND 2014 - [relacja + ZDJĘCIA]


Kompletnie osobnym tematem były wolontariuszki... Wiele z nich, na backstage'u, nie robiła kompletnie nic, po za zajmowaniem miejsc przeznaczonych dla modelek i piciu kawy z miną pełną zażenowania. Sama byłam świadkiem, gdy wielokrotnie projektanci, choreografowie czy inne znaczące osoby potrzebowały pomocy, której albo nie mogli się doczekać, albo należycie otrzymać. Ja jako modelka, musiałam szukać dziewczyn, kartek i markerów dla projektanta...Rozumiem, że te osoby nie dostawały wynagrodzenia, jednak jeśli już się w coś angażują, to mogłyby w to wkładać trochę serca i zrozumienia. Osobiście ubolewam nad faktem, że później każda z tych dziewczyn dostanie ładne zaświadczenie o dobrym sprawowaniu i odbyciu wolontariatu. Każda z nich powinna być oceniana osobiście. Może wtedy ich nastawienie byłoby zupełnie inne.

Jeśli chodzi o samych projektantów i pokazy - bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie organizacja. Większość z nich stawiło się na czas i nie miało problemu z doborem dziewczyn i odpowiednich dla nich kreacji. Bardzo też muszę pochwalić ekipę makijażystów i fryzjerów. Po raz pierwszy byłam świadkiem tak dobrej organizacji pracy. Każda modelka była przygotowywana dużo przed rozpoczęciem pokazów. Każda była wywoływana, przekazywana fryzjerom i odznaczana na liście. Dzięki temu jakiekolwiek opóźnienia były spowodowane tylko i wyłącznie usadzaniem gości i przygotowywaniem sali.

WARSAW FASHION WEEKEND 2014 - [relacja + ZDJĘCIA]
pokaz UNISONO
Minusem jak dla mnie była mała dezorganizacja ze strony choreografów. Ciągłe próby przed pokazami, były wg. mnie stratą czasu. Każda z dziewczyn dokładnie wiedziała co ma robić i wbrew pozorom, choreografie, których ćwiczenie zajęło nam pół dnia, kompletnie nie zostały później wykorzystane. Z widowni było też słychać okrzyki i brawa z DJ'ki, co bardzo zwracało uwagę siedzących gości. Szkoda tylko, że owi goście nie byli wcale skłonni do "przyłączenia się do zabawy".

Myślę, że same kolekcje zasługują na osobny post. Przede wszystkim ze względu na pracę i zaangażowanie projektantów w cały projekt. Dlatego już niedługo przegląd najciekawszych kolekcji!

A wam? Udało się być na miejscu? Czekam na wasze opinie.

Więcej zdjęć już niedługo na blogu, a tymczasem.. sukcesywnie publikuję rezultaty mojej pracy na facebooku i instagramie.

Serdecznie zapraszam.

Cheers

5 komentarzy:

  1. Uwielbiam ludzi krytykujacych, ktorzy nie wiedza nic o sprawie, a udaja znawcow. A i nie potrafia obiektywnie ocenic sytuacji. Gratuluje Wika!
    Po pierwsze: troche pokory. Rozumiem, ze jestes fantastyczna modelka i nie musisz cwiczyc choreografii (podczas ostatniej edycji czesc modelek nie umiala chodzic tak jak powinna, wiec rozumiem rezysera) ale rezyser ma prawo wyprobowac rozne choreografie.
    Po drugie: organizacja. Szczerze mowiac byla beznadziejna i wolontariuszki zajmowaly sie tym, czym powinna osoba odpowiedzialna za backstage. Przyro mi, ze w takim razie nie byly na kazde twoje zawolanie i musialas w czyms pomoc
    Po trzecie: kazdy dostaje zaswiadczenie o wolontariacie? Ciekawe, mysze to przekazac zeszlorocznym wolontariuszkom
    Po czwarte: modelki. Rozumiem, ze jestescie wspaniale ale czesc rzucala ubrania gdziekolwiek, bo nie mogla chwile zaczekac.
    Peace, nastepnym razem sprobuj byc bardziej obiektywna, chociaz rozumiem, ze krytyka jest lepiej przyjmowana przez publike.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy jestem fantastyczną modelką? Nie, nie jestem. Jednak miałam okazję pracować przez dobrych kilka lat i brać udział w pokazach i fashion weekach na całym świecie, nie tylko w Polsce. Dlatego w moim poście starałam się wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie przy ocenie całego eventu.
      Nie wiem czym dokładnie miały się zajmować wolontariuszki, ale uważam, za bardzo nie profesjonalny fakt, że nie było ich wtedy kiedy były potrzebne. One nie pracowały dla mnie i nie musiały być na każde moje zawołanie, ale zakładam, że miały pomóc przy organizacji, a sama byłam świadkiem kiedy tego nie robiły. Nie, nie boli mnie fakt, że musiałam w czymś pomóc. Zrobiłam to, ponieważ uważam, że projektanta powinno się traktować z należytym szacunkiem i nie powinien domagać się tak oczywistych rzeczy po 10x. Co więcej w odpowiedzi na moją pomoc, usłyszałam, że to nie jest moje zadanie... czyli czyje? czyżby wolontariuszek?
      Jeśli chodzi o zaświadczenie ... gratuluję zorientowania w temacie. Przy zeszłej edycji pracowałam w biurze Warsaw Fashion Weekend i mogę potwierdzić, że takie zaświadczenie było wydrukowane i czekało na odbiór... Część dziewczyn była na tyle mądra żeby je odebrać, część jak widać nawet nie wiedziała o ich istnieniu.
      Odpowiadając na ostatni punkt - być może faktycznie modelki rzucały rzeczy gdzie popadnie, jednak kiedy między pokazami jest półgodzinna przerwa w czasie której 20 dziewczyn ma zostać pomalowanych, uczesanych, przebranych i odpowiednio przygotowanych to ciężko od nich wymagać żeby jeszcze ładnie odwieszały stroje na wieszak. Od tego są ludzie na backstage'u, którzy pomagają się im przebierać żeby wszystko szło sprawnie.

      I na koniec... łatwo jest zwracać się po imieniu, a samemu pozostawać anonimowym, prawda? :)

      pozdrawiam

      Usuń
  2. Modelki to największe darmozjady jakie istnieją.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że jest to dobrze napisane ;) anonimami chyba nie powinno się aż tak bardzo przejmować, bo jak trafnie zauważyłaś, łatwo mówić wprost, samemu nie ujawniając twarzy ani imienia ;)
    http://karmelowablondynka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń