poniedziałek, 28 kwietnia 2014

[WYWIAD]: "Modeling to anorektyczny burdel na kółkach"





Nie buntowałam się. Myślałam, że tak trzeba” - opowiada Agi, która w zawodzie modelki pracuje już od dwunastu lat. W ciągu tego czasu, pomimo swojego niskiego wzrostu 172 cm, miała okazję odwiedzić największe stolice mody. W związku z ostatnimi oskarżeniami o molestowanie seksualne dotyczącymi jednego z najbardziej uznawanych fotografów mody, Terry'ego Richardson'a, postanowiłam dowiedzieć się jak ten cały biznes wygląda naprawdę i co się mówi o stereotypach dotyczących tego zawodu, wśród modelek.


Zacznijmy od początku. Jak zaczynałaś?
Moja przygoda z modelingiem zaczęła się 12 lat temu. Miałam wtedy 14 lat. O modelingu w Polsce praktycznie nikt nic nie wiedział, a już na pewno nie w Kielcach, skąd pochodzę. Nie było takiego dostępu do informacji jak jest teraz. Ówczesny chłopak mojej kuzynki miał koleżankę fotografkę, która pracowała dla warszawskiej agencji fotograficznej. Spodobałam się. Zorganizowali mi pierwszą sesję w Warszawie by zobaczyć jak się czuję przed obiektywem, jak wychodzę na zdjęciach. W taki sposób trafiłam do agencji fotograficznej, która gdzieś tam na boku zaczynała mieć oddział modelek. Pierwszą umowę podpisała w moim imieniu mama. I tak przez kolejne dwa lata pracowałam dla takich tytułów jak: Pani Domu, Twist, Bravo Girl, Dziewczyna, Chwila Dla Ciebie, Poradnik Domowy, Avanti itp. Kiedy miałam 16 lat, w jakiejś gazecie przeczytałam o pewnym Panu z Krakowa, który wysyła dziewczyny za granice. W artykule była mowa o dużych pieniądzach, kontraktach na 10 tysięcy dolarów, karierze itp... Moja warszawska agencja fotograficzna nie miała takich kontaktów. Akurat kończył się 2-letni kontrakt, więc postanowiłam skontaktować się z Panem z Krakowa.
Nie bałaś się?
Nie, po wysłaniu zdjęć, zostałam zaproszona na casting do Krakowa. Od razu spodobałam się Japończykom. jestem drobna, a wtedy to pewnie miałam jeszcze twarz aniołka i pućki dziecięce - ideał Japońskiej wyobraźni (śmiech)
Wtedy pierwszy raz wyjechałaś za granicę?
Za granicę wyjechałam w wakacje po zakończeniu roku szkolnego w 2004 roku. Azja jest dość specyficznym rynkiem, a w szczególności Tajwan i Chiny. Na Tajwanie liczyła się ilość zdjęć a nie ich jakość. Agencja zamykała mnie w pokoju i kazała się uczyć kopiując pozy z katalogów ze zdjęciami innych dziewczyn. Spędzałam na takiej nauce pewnie ze 2-3 godziny dziennie. Nie buntowałam się. Myślałam, że tak trzeba. Starsze koleżanki mówiły, że ”Tajwan to jest sprawdzenie wytrzymałości i motywacji”. Wiele młodych dziewczyn po Tajwanie nie kontynuowało już zabawy z modelingiem. Na rynek europejski po raz pierwszy trafiłam w wieku 19 lat. Chciałam spróbować w Europie, bo Azji miałam serdecznie dosyć. Tak trafiłam do Mediolanu, Paryża, Barcelony i Londynu, gdzie obecnie mam swoją bazę.


Wyjechałaś bardzo młodo... czy dziewczyny mające 14,15,16 lat są w stanie poradzić sobie same za granicą?


Na pewno o wiele więcej jest wiadomo na temat modelingu niż kiedy ja zaczynałam. Wiele rzeczy można dowiedzieć się z internetu, istnieją rożne blogi, strony czy chociażby grupy na forach społecznościowych. Pod tym względem jest na pewno łatwiej. W modelingu każdy musi liczyć na siebie. Odróżnienie 'dobra od zła' ja nauczyłam się na zasadzie prób i błędów.
Jest ktoś do kogo dziewczyny mogą się zwrócić w razie kłopotów?
Tak do Pana Boga (śmiech) A tak poważnie to do starszych koleżanek. Często się mnie młodsze dziewczyny o coś pytają.. Pytanie z serii Babcia Aga prawdę Ci powie. Podsumowując moje lata spędzone w modelingu, oczywiście zdarzały się sytuacje zawiści i nienawiści wśród modelek, ale ogólnie rzecz biorąc my się nie zabijamy bo któraś dostała prace a inna nie. Sytuacje ekstremalne się zdarzają ale ogólnie muszę przyznać, że zawsze potrafiłam znaleźć sobie grono dobrych i przyjaznych dziewczyn.


Na pewno słyszałaś o oskarżeniach adresowanych do Terry'ego Richardsona. Co się o tym mówi wśród modelek? Myślisz, że owe oskarżenia są prawdziwe?
Nie zdziwiłabym się gdyby były. W modelingu żeby zaistnieć i dostać się do rangi top, trzeba być w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie (patrz historia Anii Rubik) albo się z kimś przespać. Ale nie tylko w modelingu tak jest. Ja od jakiegoś czasu trzymam się trochę na uboczu, dlatego ciężko mi powiedzieć co się mówi na ten temat wśród modelek. Wcześniej wychodziłam na darmowe kolacje i darmowy alkohol.. Teraz trzymam się od takich 'spendów' jak najdalej.. Mam kilka koleżanek po fachu, z którymi utrzymuję kontakt i to mi wystarczy.
A czy Ty, kiedykolwiek spotkałaś się z jakąś niemoralną propozycją?
Niemoralne propozycje zdarzały się, chyba z tego co pamiętam, najczęściej w Mediolanie. Występują kiedy w grę wchodzą ekstremalnie duże pieniądze albo sława. Podczas imprez albo innych dinnerów modelkowych, kilku panów chciało ze mnie zrobić gwiazdę i obiecywało gruszki na wierzbie. Zabierać na jakieś weekendy gdzieś chciało. Przedstawiać komuś znanemu. Jasne, jasne. Uciekałam jak najdalej od takich typków. Nigdy z nikim się nie przespałam żeby dostać jakaś pracę. Zresztą gdybym to zrobiła to wątpię, że bym się do tego przyznała ,wiec musisz mi uwierzyć na słowo.
Znam przypadki gdzie jakoś tak się zdarzyło, że dziewczyny wpadały do różnych łóżek, a potem dostawały super propozycje. Nie osadzam, ich sprawa.


Wygląda, więc na to, że stereotypy o tym całym show-businessie są prawdziwe...
Nie możemy tutaj uogólniać. Takie stereotypowe sytuacje zdarzały/zdarzają się w modelingu oczywiście, ale ten cały świat nie kręci się tylko wokół pieniędzy, seksu , narkotyków i anoreksji. To jest biznes a w każdym biznesie trendy się zmieniają.
Pamiętam kiedy ja zaczynałam, rzeczywiście była moda na kościotrupy a po wybiegach chodziły anorektyczne modelki. Teraz sytuacja wygląda inaczej . Nowa moda jest na zdrowe, wysportowane , smukłe sylwetki . Spójrzmy tylko na Aniołki Victoria's Secret.
Prawda jest taka, że chyba w żadnej profesji nie liczy się tak kalorii i non stop nie staje na wagę jak w modelingu.
No właśnie.. a co z narkotykami?
Słyszałam opowieści, że dawano dziewczynom kokainę na pokazach w Paryżu, by miały silę i by były chude, sama byłam świadkiem przypadków dziewczyn w Malezji czy Hong Kongu, które miały do wyboru by schudnąć - głodzić się albo wziąć kokainę. Brazylijki najczęściej wybierały kokainę. Dostawały od właściciela agencji. Różne diety stosowane są i były przez modelki. Ja też wpadłam w ten szał. Wacików nasączonych wodą to nie jadłam, ale kostki lodu wp****m na obiad i kolację. Wysuszyłam się na wiórek, aż nie miałam siły. Wtedy chyba musiałam dostać olśnienia, że nie tędy droga...


Jest jakaś praca, której teraz, po tylu latach pracy, zrobienia byś odmówiła?


Wcześniej odmawiałam sesji top less. Jakoś do 20 roku życia. Potem jakoś tak wyszło, że coraz więcej takich sesji pojawiało się w magazynach. Pojawiła się moda na sesje top less i większość fotografów chciało mnie rozebrać. Czasami się zgadzałam, czasami nie. W zależności od tego jak czułam się z danym fotografem i ekipą. Nie jestem wstydliwa, nie mam problemu z pokazywaniem piersi, każda z nas je ma. Ale nie stanęłabym przed obiektywem cała naga. Uważam to za dość niesmaczne i szczerze powiedziawszy nie podobają mi się ostatnie nagie sesje top modelek. Nie chcę oglądać tego w magazynach. Na pewno odmówiłabym pracy, która godziłaby w prawa rasowe,etniczne, równouprawnienie, religijne czy prawa zwierząt. Odmawiam też słabo płatnych prac. Za stara jestem żeby pracować za grosze. Nie po 12 latach w zawodzie. A stawki spadły strasznie.



W związku z wywiadem Agi, po prosiła mnie o nie ujawnianie swoich prawdziwych danych, dlatego chociaż bardzo bym chciała udostępnić Wam kilka z jej prac, nie mogę tego zrobić ze względu na obietnicę pozostawienia chociaż częściowej anonimowości. Chciałabym jej jeszcze raz bardzo podziękować za szczere odpowiedzi. Sama, jak wiecie, siedziałam trochę w tym biznesie i wiem, że dużo dziewczyn nie chce/nie lubi/nie potrafi rozmawiać bądź przyznać się do niektórych rzeczy, które robiły mniej lub bardziej świadomie.

Wydaje się, że pomimo wielu oskarżeń, sprawa Terry'ego nigdy do końca nie będzie jasna. Wystarczy jednak spojrzeć na opublikowane przez niego zdjęcia (wy możecie zobaczyć stworzony przeze mnie zlepek TUTAJ, jednak ostrzegam, że są to treści dla osób 18+). Sami oceńcie na ile są prawdziwe.

6 komentarzy:

  1. Znam wiele modelek i na takie pytania każda odpowiada, że to raczej margines. Ale to pewnie zależy też od tego w jakim środowisku dana modelka się obraca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co.. to wszystko zależy :) Ja osobiście też znam bardzo wiele modelek i też do końca nie jestem pewna czy zgodziłyby się z każdym wypowiedzianym tu słowem. Ja z doświadczenia wiem, że najciekawsze z rzeczy można zaobserwować wychodząc na owe, darmowe kolacje i imprezy z promotorami. To najczęściej w klubach, pojawiają się pierwsze narkotyki, dziwne propozycje.. dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że ludzie są tam wyluzowani, czasem pijani, czym potem się tłumaczą. Myślę, że kiedy już zdarzają się owe sytuacje, nikt chętnie o tym nie mówi. Dlatego, warto czasami rzucić trochę światła na te sprawy :) Margines czy nie margines, ale stereotypy o modelkach nie wzięły się znikąd :) pozdrawiam

      Usuń
  2. Od bardzo dawna nie natknęłam się na tak ciekawy artykuł. Obserwuje :) i zapraszam do mnie ---> http://hiipauline.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że tak króciutko, ale bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Szczerze powiedziawszy, wywiad i tak wydawał mi się długi jak na czasy, kiedy ludzie nie chcą czytać, a wolą popatrzeć tylko na zdjęcia. :) Musiałam go trochę skrócić żebyście dotrwali do końca :)

      Usuń